Poświęcony na początku II wojny światowej
Kościół NMP Nieustającej Pomocy w Kluczach
8 grudnia 1939 roku poświęcony został kościół w Kluczach i odprawiono w nim pierwszą mszę świętą. Starania o budowę świątyni rozpoczęto dwa lata wcześniej. Wtedy to mieszkańcy Klucz ofiarowali plac pod budowę kościoła, a cztery rodziny postanowiły oddać ziemię na wydzielenie cmentarza.
Na rzecz budowy kościoła opodatkowali się również pracownicy fabryki papieru. W komitecie organizacyjnym budowy kościoła działali wówczas księża przysłani z Olkusza, najpierw ks. Roman Mazur (starający się o powstanie świątyni drewnianej), a potem ks. Stefan Misterek, z entuzjazmem przyjęty we wsi przez mieszkańców. On też, 7 maja 1938 roku, zostaje proboszczem erygowanej parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy. Najdłużej, bo przez 37 lat (1969–2006) proboszczem parafii był ks. Stanisław Pułka.
W czasie okupacji, od 1940 roku, do parafii w Kluczach należały także Golczowice, Zalesie i stacja Rabsztyn. Wojna, tak jak wszędzie w Polsce, odcisnęła również swoje piętno w tutejszej parafii. Z kościoła Niemcy zabrali wszystkie chorągwie, a jedną z nich – z godłem Polski – zniszczyli. Mimo to, w czasie wojny udało się założyć chór kościelny, ale jego próby musiały odbywać się potajemnie, w prywatnych domach. Pod koniec wojny, 17 stycznia 1945 roku żołnierze niemieccy zajęli kościół, pozwalając na wyniesienie stamtąd Najświętszego Sakramentu oraz naczyń i innych przedmiotów liturgicznych. W czasie wojny zginęło 23 parafian, 47 było więzionych, a 475 wywieziono na roboty przymusowe.
Niełatwym czasem dla życia wspólnoty parafialnej był także okres PRL-u. W latach 50-tych nie wydawano pozwoleń na budowę plebani ani nawet salki katechetycznej (ks. Piotrowski, duszpasterz parafii od 1949 do 1969 roku, zmuszony był mieszkać kolejno w trzech domach rodzinnych u parafian). W tamtym czasie regułą było zwoływanie przez terenowe organy PZPR „obowiązkowych szkoleń” dla mieszkańców akurat w czasie rekolekcji.
Obecnie budynek świątyni niezwykle ciekawie wygląda nocą, kiedy podświetlona bryła kościoła, stojącego przecież na wzgórzu, widoczna jest już z daleka. Wewnątrz kościoła, w ołtarzu znajduje się kopia cudownego obrazu patronki parafii, którą uroczyście wprowadzono do świątyni kluczewskiej po wojnie, w 1950 roku. Na uwagę zasługują także pięknie wykonane płaskorzeźby stacji Drogi Krzyżowej, a także okazałe witraże m.in. z wizerunkami świętych i błogosławionych: Faustyny, brata Alberta, Rafała Kalinowskiego. W kościele znajduje się również relikwia św. Ojca Pio. Ściany są ozdobione jedynie współcześnie wykonanymi malowidłami, zdobiącymi boczne nawy: z lewej, za figurą Chrystusa na krzyżu, namalowane zachmurzone niebo nawiązuje do ukrzyżowania, z prawej za figurą św. Teresy znajduje się panorama Klucz. W kościele znajdują się również dwa dzwony – jeden pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, drugi - św. Józefa (prawdopodobnie z l. 50-tych ub. wieku), które zostały poświęcone przez bp. kieleckiego Czesława Kaczmarka. Dziś dzwony, tak jak w wielu kościołach, zastąpiła elektronika. Ale może w przyszłości będzie je można jeszcze kiedyś usłyszeć?
Rafał Jaworski