Sanatorium

Przed wojną sanatorium prowadzili harcerze
 
W uroczystości poświęcenia kamienia węgielnego pod budowę sanatorium w Jaroszowcu brał udział sam prezydent Mościcki, a po wojnie leczyli się tu m.in. polscy twórcy – pisarz Stanisław Grzesiuk i słynny malarz prymitywista Nikifor Krynicki (właśc. Epifaniusz Drowniak), który ponoć rozdawał swoje prace miejscowym.
 
Rok 1929 zaznaczył się w historii Jaroszowca dwiema doniosłymi uroczystościami – napisał Marian Maryszewski w swojej książce „100 lat Jaroszowca”. Na jedną z nich – poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę sanatorium dla dzieci chorych na gruźlicę, przybył 24 lipca Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki, który przebywał w tych stronach w związku z otwarciem drogi Ojców – Kraków. Tereny te, administracyjnie należały wówczas do Rabsztyna, stąd w ówczesnych dokumentach jest mowa o sanatorium w Rabsztynie, a nie Jaroszowcu. Za powstaniem w tym miejscu zakładu leczniczego przemawiały warunki klimatyczne i geograficzne, głównie, jak napisano w Kronice Sanatorium, położenie wśród rozległych lasów szpilkowych, czyste, suche, balsamiczne powietrze, dobre połączenia drogowe i kolejowe oraz stosunkowo słabe zaludnienie. Na budowę sanatorium samorząd wojewódzki w Kielcach zbierał pieniądze w powiatach województwa kieleckiego, ale również w sąsiednich powiatach sosnowieckim i zawierciańskim.
Oficjalnego otwarcia sanatorium dokonano w 1937 roku. Jego budowa trwała 5 lat i jak na ówczesne czasy, był to obiekt o nowoczesnej konstrukcji, z centralnym ogrzewaniem, parkietami, oświetleniem elektrycznym, dobrą wentylacją i prawie całą frontową ścianą przeszkloną, co zapewniało dostęp światła przez cały dzień. Niedostateczne fundusze nie pozwoliły na całkowite zrealizowanie projektu budowy, niemniej zakład funkcjonował jako prewentorium (sanatorium zapobiegawcze), w którym stosowano leczenie zachowawcze, klimatyczno – wypoczynkowe. Co ciekawe, sanatorium zostało wydzierżawione Związkowi Harcerstwa Polskiego, a zatem cały personel kierowniczy, administracyjny, medyczny i wychowawczy obsadzony był przez harcerzy. Mali pacjenci przebywali tam aż do wybuchu II wojny światowej. Do tego czasu, jak wynika ze spisanych przez Mariana Maryszewskiego wspomnień przedwojennych pracowników placówki, panowały tam bardzo dobre warunki mieszkalne i żywieniowe, a dzieci, które przebywały tam nawet na półrocznym leczeniu, korzystały z nauki, zabaw i wycieczek organizowanych przez ZHP.
 
Rafał Jaworski